Strona:Karol May - La Péndola.djvu/117

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    chowywali milczenie. Niech się dowie o wszystkiem dopiero wtedy, gdy będą pozytywne podstawy. Ale w jaki sposób możnaby, nie zwracając na siebie uwagi, dowiedzieć się, gdzie są podziemia grobów hrabiowskich?
    — Dowiem się o tem sam, drogi doktorze. Moje zapytania w tym kierunku nie obudzą z pewnością żadnych podejrzeń.
    — Dziękuję panu, mylordzie, i proszę o możliwie największy pośpiech, gdyż...
    Tu Sternau przerwał, otworzyły się bowiem drzwi, i wszedł Mariano. Zobaczywszy nieznajomego, chciał opuścić pokój, ale Sternau ruchem ręki poprosił, by się zatrzymał:
    — Niech pan nie odchodzi, drogi przyjacielu; nie przeszkadza nam pan wcale.
    Po tych słowach zwrócił się do lorda i powiedział po hiszpańsku:
    — Oto właśnie sennor Mariano.
    Marianowi zaś rzekł:
    — Ma pan przed sobą lorda Dryden, ojca tej pani, której mieliśmy zaszczyt towarzyszyć.
    Usłyszawszy nazwisko ojca ukochanej, Mariano oblał się rumieńcem; po chwili przezwyciężył jednak zakłopotanie i skłonił się przed lordem z godnością.
    — Przed chwilą mówiliśmy o panu — rzekł otwarcie lord Dryden. — Wskutek tej rozmowy chciałem pana zobaczyć, tymczasem zjawienie się pańskie uwalnia mnie od obowiązku meldowania się u pana. Byłeś, sir, dzielnym opiekunem mej córki w drodze powrotnej. Niechże pan pozwoli, że mu najserdeczniej podziękuję.

    115