Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

schwytanych, umknął niepostrzeżenie, aby ciebie zawiadomić o nieszczęściu.
— Czy mógłbym się dowiedzieć, w jaki sposób udało ci się uwięzić ludzi, których przeciw tobie wysłałem?
— Nie mam wcale ochoty bawić się w opowiadania i opisy.
— W takim razie niech opowiada stary Abu en Nil.
— On nie wie o niczem, bo nie był wcaz nami. Od chwili, kiedy dopomogłem mu w Gizeh do ucieczki, nie widzieliśmy się, i dopiero dziś spotkałem go na pokładzie tego okrętu.
— Czy to prawda?
— Proszę cię, nie pytaj mnie więcej, czy prawdą jest to, co mówię, bo mnie to obraża — przyznasz to zresztą sam!
— A przecie przedstawiłeś mi się w nocy jako Amm Selad z Suezu, a dziś przyznałeś się, że jesteś poszukiwanym przeze mnie effendim. Czyż to nie było kłamstwem?
— Nie, to tylko podstęp wojenny.
— Wy, chrześcijanie, nie zdajecie sobie sprawy, co znaczy kłamstwo
— A muzułmanin nie zadaje sobie wcale trudu co do podstępu wojennego, tylko morduje i zabija wprost. Allahowi powinieneś dziękować, że nie przyznałem się wczoraj, kim jestem, w przeciwnym bowiem razie miałbyś dziś na

72