Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— Sądzę, że niekoniecznie musimy wołać. Można naprzykład spowodować przez nieuwagę wystrzał karabinu.
— Mimo wszystko, lepiej byłoby dla nas, gdyby w chwili wykrycia twojej roboty koło beczek, nie było nas tu wcale.
— Masz zupełną słuszność, ale — zostaw to mnie wszystko. Możliwe, że wpadnę na jakąś myśl.
— Myśl ta powinna przyjść bezzwłocznie, gdyż tracimy drogocenny czas nadaremnie.
Siadł koło mnie i czekał na pojawienie się zbawiennej myśli; niestety, zazwyczaj na świecie tak się zdarza, że człowiek właśnie w najbardziej piekącej potrzebie nie może się zdobyć na żaden pomysł. Tak było i ze mną. Natężałem mózg przez cały kwadrans — daremnie. A tam na brzegu Ibn Asl rozmawiał bardzo żywo z jednym z opryszków, spoglądając ciągle ku nam. Niebawem przyszedł na pokład, ale w twarzy jego nie zauważyłem żadnej zmiany, odezwał się do mnie z tą samą, co poprzednio, uprzejmością.
— Miałeś słuszność, Amm Selad, ostrzegając mnie, że ogień mógłby być niebezpieczny dla mego statku. Trzeba go zaciągnąć wyżej, mam nadzieję, że reis effendina nie pojawi się w tym czasie
Dlatego to wszyscy jego ludzie patrzyli ku nam, pomyślałem, a teraz przyszli w znacznej

30