Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— Może i będzie. Obawy twoje nie są pozbawione pewnych podstaw.
— A druga rzecz: potrzebni ci są ludzie do pilnowania jeńców. Ileż więc pozostanie ci do rozporządzenia w czasie napadu? Jest również prawdopodobne, że Ibn Asl umieści oddział od strony północnej i weźmie cię we dwa ognie.
— I o tem myślałem; jestem nawet tego pewnym, że urządzi na mnie zasadzkę. Skoro jednak wie o tem — nie boję się bynajmniej. Jeżeli, naprzykład, ktoś wie, że w tem a w tem miejscu podłożono minę, to, oczywiście, ominie zawczasu niebezpieczne miejsce. Zresztą przyznaję, że za mało mam ludzi, i proszę cię, przyślij mi z dwudziestu asakerów.
— Dokąd ich wysłać, aby na pewno trafili do ciebie?
— Idzie głównie o to, aby ludzi tych nie spostrzegł nieprzyjaciel. Najlepiej jednak będzie, jeśli ich sam wyszukam w umówionem miejscu, Znam wyborną kryjówkę w północnej stronie Dżebel Arasz Kwol; jest to wyschłe koryto potoku, wciskające się w skały. Po pięciu minutach drogi koryto rozszerza się w kotlinkę, zarośniętą gęsto krzakami.
— Wiem już... Zapuściłem się raz w to miejsce, szukając wody do picia.
— Doskonale. Cieszy mnie to, że znasz

133