Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

tak: oszczędzałem życie jeńców pomimo, że ci łajdacy zasłużyli już niejednokrotnie na śmierć. Obecnie wyczerpała się już moja cierpliwość, i muszę się pomścić surowo za to, że mnie Ibn Asl chciał zamęczyć bez litości. Otóż za to właśnie czeka śmierć wszystkich poddanych Ibn Asla, którzy tylko pod rękę mi podpadną. Przedewszystkiem zaprowadzę jeńców do Dżebel Arasz Kwol, aby ich powrzucać do maijeh el Humma. Skoro więc Ibn Asl dowie się o tem, skieruje niezawodnie swą bandę w moje ślady, aby uratować zagrożonych śmiercią swych poddanych. Cóż ty na to?
— Przypuszczam, że nie zawiodą cię te obliczenia, ale czy ci się uda akurat zwabić go w takie dogodne dla ciebie miejsce, gdzie możesz być pewien zwycięstwa, o tem trochę wątpię.
— E, co do tego, to sobie poradzę. Zresztą przybędzie on tam wcześniej, niż ja i będzie miał czas rozejrzeć się w terenie. Sądzę zatem, że, jeżeli choć trochę posiada zmysłu orjentacyjnego, to wpadnie na tę samą myśl co ja, to znaczy: zechce na mnie napaść z dwu stron, z przodu i z tyłu, podczas gdy ja będę się znajdował na wąskiej ścieżce między skałami a wodą. Jeżeli mu się to uda, to będzie mnie uważał za straconego.
— Miałżebyś odwagę wejść w tę pułapkę?
— Może, ale, oczywiście, tylko w tym ce-

131