Strona:Karol Dickens - Klub Pickwicka 04.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Rzeczywiście!“ powiedział pan Pickwick, gdy posługacz postawił przed nim małą flaszkę wódki i szklankę wody gorącej.
Podczas gdy pan Pickwick mieszał wodę z wódką, jednooki obejrzał się uważnie po pokoju i wreszcie powiedział:
„Zdaje mi się, że już pana widziałem!“
„Nie przypominam sobie pana!“ odrzekł pan Pickwick.
„Tak myślę!“ odrzekł jednooki. „Pan mię nie zna, ale ja znam dwóch pańskich przyjaciół, którzy stali w gospodzie pod „Srebrnym Pawiem“ w czasie wyborów w Eatanswill!“
„Doprawdy?“ zawołał pan Pickwick.
„A tak!“ mówił jednooki. „Wspomniałem im o pewnej małej przygodzie, jaka się zdarzyła memu przyjacielowi Tomowi Smart. Może opowiedzieli to panu?“
„I nie raz!“ uśmiechnął się pan Pickwick. „To pański wuj, prawda?“ „Nie, tylko przyjaciel mego wuja!“ odpowiedział jednooki.“
„To był niezwykły człowiek, ten pański wujek!“ wmieszał się do rozmowy gospodarz.
„I ja tak myślę!“ odpowiedział jednooki. „Opowiedziałbym panom historję wprost zdumiewającą!“
„Naprawdę?“ zawołał pan Pickwick. „Niech pan koniecznie opowie!“
Jednooki komiwojażer nalał sobie szklankę nygusa i wychylił ją, poczem zaciągnął się ze swojej duńskiej fajki. Zawoławszy na Sama Wellera, który stał przy drzwiach, by i on posłuchał, jeżeli chce, ponieważ nie będzie opowiadał tajemnic, utkwił spojrzenie w gospodarzu i zaczął — co znajdziemy w następnym rozdziale.

Rozdział czterdziesty dziewiąty.
Opowieść o wuju komiwojażera.

„Wuj mój, panowie!“ zaczął jednooki komiwojażer, „był to najweselszy, najzabawniejszy i najsympatyczniejszy jegomość z tych, jacy kiedykolwiek żyli. Żałuję, żeście go nie znali, panowie! Ale może to i lepiej, żeście go nie znali, moi panowie, bo gdybyście go znali, toby was już nie było na świecie, gdyż, zgodnie z obowiązującemi prawami natury, nie żylibyście, albo bliscy bylibyście śmierci, co na jedno wychodzi, bo siedzielibyście w domu i nie bywali w towarzystwie, a ja nie miałbym przyjemności rozmawiać z wami jak w tej chwili! Panowie! Żałuję, że wasi ojcowie i matki nie znali mego wuja! Kochaliby go bezgranicznie, zwłaszcza sympatyczne mamusie! Wiem! Jeżeli jakie cnoty dominowały w tym niezwykłym człowieku, to było to zamiłowanie do