Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Antonia.
Wzięli powóz i pojechali na dworzec. Oczekiwałam tam właśnie moje rzeczy, które nadejść miały z Normandyi. Niezmiernie zdziwiłam się zatem widząc jak Sebastjan żądał biletu do San-Francisco — Błagałam — perswadowałam — zaklinałam go na wszystko co ma najdroższego, aby powrócił. Po długiem wahaniu — przystał nareszcie — wrócił do pana, gdzie już od trzech godzin razem czas spędzamy.
Frontignac (n.s.)
Jak ona gładko kłamie. — Doskonale! Carbonnel — będzie musiał się zgodzić na związek Sebastjana z Maryą.