Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/063

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Frontignac.
Odmawiam bez wahania.
Ewelina.
O Stanisławie! ty mię już nie kochasz! tak... tyś mię nigdy nie kochał!
Frontignac (dramatycznie)
Ewelino! cóżeś wyrzekła!?... Nie wahasz się zranić to biedne serce, które zawsze wiecznie do ciebie należy... (n.s.) Oj — coś się nie klei, lepiej szło przed chwilą z tamtą. (głośno — wybuchając) Nie kocham cię!... Nie kochać ciebie! Ja jej nie kocham!
Ewelina.
Drogi Stanisławie!.. Tak, to lubię!
Frontignac.
Gdzież spotkałbym oczy tak piękne, tak