Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Oto, — mówiłem, — czaszka mastodonta, to szczęka dinoterjum, ta kość goleniowa należała do największego ze zwierząt megaterjum...
O, tak, to raczej menażerja, gdyż kości te napewno nie zostały tu przyniesione z powodu kataklizmu.
Żyły i umierały te twory nad brzegiem morza, w cieniu drzew olbrzymich. Patrz, stryju, oto leży szkielet całkowity... A jednak...
— A jednak?.. zapytał profesor.
— A jednak nie nie rozumiem obecności tych zwierząt pośród skał granitowych...
— Dlaczego?
— Gdyż zwierzęta rozpoczęły żyć dopiero w drugiej epoce, kiedy utworzył się grunt po wylewach...
— A więc, Axelu, jest na to zupełnie prosta odpowiedź, mianowicie, że ten grunt jest gruntem późniejszym.
— Jakto? przy podobnej głębokości?
— Tak, mój chłopcze, i to można w ten sposób wytłomaczyć:
W pewnej epoce, kiedy ziemia nie była jeszcze niczem innem, jak tylko elastyczną łupiną, poddaną wpływom ruchu u góry i u dołu, kawałki i części ziemi siłą magnetyzmu wciągnięte zostały do przepaści nagle otwartych.