Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dobnego. Czyżby oziębienie kuli ziemskiej wytworzyło te obłoki i wody?
Znałem z opisu podróżników, różne pieczary podziemne, ale takiej nie wyobrażałem sobie nigdy.
Wszystkie cuda widoku, rozpościerającego się przedemną, oglądałem w głębokiem milczeniu. Brakło mi słów dla odtworzenia wrażeń. Zdawało mi się, że znajduję się na jakiejś odległej planecie, na Uranii lub Neptunie.
Patrzałem, myślałem i podziwiałem to wszystko z pewnym przestrachem. Nieprzewidziane to widowisko wywołało na mej twarzy rumieńce zdrowia. Pęd powietrza ożywiał mnie i wlewał świeży tlen w moje płuca.
Zrozumieć łatwo, że po czterdziestu siedmiu godzinach więzienia w wązkiej galerji, wielką radością było oddychać słonem morskiem powietrzem.
Nie żałowałem wcale, żem opuścił moją grotę.
Stryj mój, obeznany już z cudami przyrody, nie zachwycał się tem wszystkiem.
— Czy czujesz się na siłach przejść się ze mną trochę? — zapytał.
— Naturalnie! z największą przyjemnością — odpowiedziałem.