Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/063

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Prócz tego mieliśmy z sobą apteczkę, bandaże, szarpie, we flaszkach eter, amonjak, i inne niezbędne środki.
Stryj mój nie zapomniał też o tytoniu, prochu i o zapasie pieniędzy.
Ubraliśmy się w odzież nieprzemakalną, odporną na deszcz i zimno i wyruszyliśmy na odpoczynek chwilowy, aby nazajutrz wyjść wypoczętymi w drogę.
Wieczorem w przeddzień podróży jedliśmy u barona Trampe, w towarzystwie mera i doktora Hyaltalin.
Na drugi dzień rano nasz gościnny gospodarz dał stryjowi mapę Islandji. Był to dla przyrodnika kosztowny dokument.
Ostatni wieczór spędziliśmy w towarzystwie p. Frydrikssona, dla którego uczuwałem wielką sympatję, poczem ułożyłem się do snu. O godzinie piątej rano obudziło mnie rżenie czterech koni, które stały przed oknem.
Jan układał nasze bagaże, a stryj hałasował, nic nie robiąc.
Wszystko skończyło się o godzinie szóstej.
Pan Fridriksson uścisnął nam ręce serdecznie.
Stryj dziękował mu za gościnność, co do mnie, to pożegnałem go, jak umiałem najlepiej po łacinie, poczem siedliśmy na konie i odjechaliśmy.