Strona:Juliusz Verne - Wyspa błądząca.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Po zbudowaniu domu mieszkalnego, zaczęto robić meble.
A więc najpierw łóżka obozowe, olbrzymi stół o grubych nogach, ławy i dwie pakowne szafy do ubrań.
Dom mieszkalny dzielił się na 6 pokoików, jakby kajut, w których stały łóżka i stoły.
Paulina Barnett zamieszkała w pokoju wraz z Magdaleną, był to śliczny pokoik, okna jego wychodziły na jezioro. Małżeństwa zaś zamieszkały w pokoikach oddzielnych, w których były piece i kuchenki do gotowania.
Hobson zaczął teraz myśleć o zgromadzeniu prowiantów na czas zimowy. Wiedział, że w porze tej ani sposób wyjść na dwór, aby coś upolować.
Postanowił też zużytkować tłuszcz foki na opał i światło.
Za pięć tygodni miały zacząć już padać śniegi, postanowiono więc przedtem zapolować nie na futra dla kampanji, lecz na żywność. Nie tak to bowiem łatwo wyżywić przez zimę 19 osób i 60 psów.
Wyruszano więc na renifery, których mięso wędzono lub solono, na foki, z których wydobywano tłuszcz i napełniano nim beczułki.
Często bardzo i Paulina Barnett towarzyszyła myśliwym i nie ustępowała im w zręczności i odwadze.
Dzięki tym wycieczkom śpiżarnia napełniła się żywnością. Składnicę futer zapełniono też wkrótce. Były w niej prócz reniferów i białe zające, bardzo duże, o długich uszach, burych oczach i prześlicznym włosiu, tak delikatnem, jak puch Łabędzi. Ważyły one od 10 do 15 funtów. Mięso ich nadzwyczaj smaczne. Wędzono je lub robione wyborowe pasztety, które żona Żolifa doskonale umiała przyrządzać, futra zaś składano w magazynie.