Strona:Juliusz Verne - Wyspa błądząca.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


potem Paulina Barnett, Hobson, Kalumah i Mac Nap znaleźli się na ziemi.
Sądzono, że podróżniczka umarła i z rozpaczą wydawano okrzyki bólu. Kalumah rzuciła się z płaczem na ciało swej dobrej przyjaciółki, wołając, dlaczego ją los oszczędził, a zabrał ukochaną kobietę.
Ale Paulina Barnett oddychała jeszcze. Słabo wprawdzie, ale oddychała.
Powietrze świeże wdychane przez wysuszone płuca, przywróciło jej życie. Otwarła wkrótce oczy.
Krzyk radości wyrwał się z piersi obecnych, okrzyk wdzięczności, który wzniósł się ku niebu i z pewnością został tam usłyszany.
Właśnie słońce wschodziło i rzucało swe pierwsze promienie, gdy Paulina Barnett uniósłszy głowę z wysiłkiem, rozejrzała się naokoło i z ust jej wyszły te słowa:
— Morze! morze!
I w rzeczywistości ze wschodu i zachodu rozpościerało się morze od lodów zwolnione i morze otaczało wyspę błądzącą!


Rozdział XVI.

Dnia 14 maja Mac Nap ze swymi pomocnikami wziął się do roboty łodzi.
Była to praca olbrzymia, ale przy gorliwości i dobrych chęciach można wszystko zdziałać.
Podczas tych prac przygotowawczych, porucznik Hobson albo sam albo z Pauliną Barnett błądził po