Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nin musiał być bardzo biegły, jako Saninol. Rzeczywiście wywiązywał się z zadania dosyć zręcznie i dotykając lekko na skórkę, kłuł końcem igły, tak, żeby Hiszpan nie doznawał żadnego bólu.
Dokonawszy dzieła, odjął on papier; poczem wziął kilka liści, przyniesionych przez Texara i potarł niemi jego ramię. Sok tej rośliny, wsączony w pokłucia igłą, sprawiał pewne swędzenie, ale Hiszpan znosił to cierpliwie, nic sobie nie robiąc z tej drobnostki.
Gdy dokonano operacyi, Squambo przysunął łuczywo do części utatuowanej. Czerwonawy deseń ukazał się wyraźnie na ramieniu Texara.
Ten deseń był wiernem odbiciem wzoru, wykłutego igłą na papierze. Kopje była zrobiona z największą dokładnością. Był to szereg pokrzyżowanych linij, które przedstawiały jedną z symbolicznych figur wierzeń seminolskich. Ten znak miał już na zawsze pozostać.
Zerma wszystko widziała, lecz nie mogła zrozumieć tego, co się przedstawiało jej oczom. Jaki interes mógł mieć Texar w ozdobieniu się tem tatuowaniem. Na co mu potrzebny ten „szczególny znak“ zamieszczany zwykle w pasportach. Czyżby się chciał podawać za Indyanina? Tak cera jak wogóle cały charakter jego osoby sprzeciwiały się temu.
Czy nie należało raczej widzieć związek pomiędzy tym znakiem, a tamtym jaki przemocą zro-