Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wość temu nędznikowi! — rzekł kapitan Howick i zwracając się hiszpana, zapytał:
— Wszak jesteś Texar z Czarnej Przystani?
— Nie chcę odpowiadać — odparł Texar.
— James Burbank, porucznik Gilbert, Edward Carrol i Mars znają cię i poznali w tobie Texara.
— Niechaj i tak będzie!
— Zostaniesz rozstrzelany!
— Strzelajcie!
W tej chwili, ku wielkiemu zdumieniu całego zgromadzenia, mała Dy rzekła do James Burbanka:
— Ojcze ich jest dwóch braci... dwóch niedobrych ludzi... podobnych do siebie...
— Dwóch lndzi?...
— Tak!... Moja kochana Zerma kazała mi to powiedzieć!...
Byłoby trudno zrozumieć słowa dziewczynki, ale niebawem wyjaśniły się one w niespodziewany sposób.
Texar, postawiony pod drzewem, patrzył prosto w oczy Burbankowi, paląc papierosa, kiedy chwili, gdy pluton ustawiał się w porządku, aby dać ognia, nagle jakiś człowiek przyskoczył do skazańca.
Był to drugi Texar, zawiadomiony o przytrzymaniu brata przez garstkę partyzantów, zbiegłych na wyspę Carneval.
Na widok dwóch braci, tak podobnych do siebie, zrozumiano słowa dziewczynki i odkrycie to rzuciło światło na szerereg zbrodni, zawsze usprawiedliwianych zagadkowemi alibi.