Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


VI.
Jacksonville.

— Tak, tak, Zermo, tyś po to stworzona, po toś przyszła na świat, żeby być niewolnicą! rzekł rządzca, wsiadając znowu na swego ulubionego konika. — Tak! po to, żeby być niewolnicą, a nie wolną istotą.
— Ja jestem innego zdania, — odpowiedziała Zerma spokojnie, bez uniesienia, przyzwyczajoną będąc do sporów z p. Perry.
— Może być; ale bądź co bądź, dasz się przekonać w końcu; sam bowiem rozum wskazuje, że niemożna ustanowić równości pomiędzy murzynem a białym człowiekiem.
— Równość jest ustanowiona i zawsze nią była — przez naturę...
— Mylisz się, Zermo — i najlepszy dowód w tem, że białych ludzi jest dziesięć, dwadzieścia, co mówię — sto razy więcej na powierzchni ziemi, niż murzynów.