Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


co w czasie wojny, mogło lada dzień nastąpić, — stałby on się strasznym dla Camdless-Bay. James Burbank, charakter energiczny i stanowczy, nie mógł drżeć przed takim człowiekiem, ale pani Burbankowa miała aż nazbyt wiele powodów lękać się o męża i o całe swoje otoczenie.
Zacna ta rodzina żyłaby z pewnością w nieustannej trwodze, gdyby się mogła domyślać tego, że Texar podejrzewa Gilberta Burbanka o przystanie do, armii północnej. Jakim sposobem dowiedział się, o tem, kiedy wyjazd odbył się tak potajemnie? Pewno przy pomocy szpiegów, którzy, jak się czytelnicy przekonają nieraz, skwapliwie ofiarowali mu swoje usługi.
W samej rzeczy, nie byłoż powodu lękać się, żeby Texar, przypuszczając, że syn Burbanka służy w szeregach federalistów. pod rozkazami Komandora Dupont, — nie zastawił jakich sideł na młodego porucznika? A gdyby mu się udało ściągnąć go na terytoryum florydzkie, ująć i wydać władzom, łatwo odgadnąć, jaki los czekałby Gilberta w rękach tych Południowców, rozjątrzonych postępami armii północnej.
Taki był stan rzeczy w chwili, kiedy się zaczyna opowieść nasza. Takiemi były: położenie federalistów, którzy podsunęli się prawie pod same granice, morskie Florydy, sytuacya rodziny Burbanków w pośród hrabstwa Duval i sytuacya Texara, nie tylko w Jacksonville, ale i na całej przestrzeni terytoryj, popierających niewolnictwo.