Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


oberży nieszczególnej reputacyi, ale bardzo znanej i, że Texar nie rozłączał się wcale z nimi, czego najlepszym dowodem to, że w chwili kiedy zbrodnia została dokonana, on się właśnie posprzeczał z jednym z gości, pijących w szynku Torilla; wskutek czego nastąpiła bijatyka i zapewnie będzie wniesione na niego oskarżenie.
W obec tego zeznania, o którego prawdziwości nie można było wątpić, gdyż złożyli je ludzie zupełnie obcy Texarowi, — sędzia zniewolony był przerwać zaczęte śledztwo.
I tym razem skończyło się na korzyść tego szczególnego człowieka.
Po skończonej sprawie, w towarzystwie świadków swoich, Texar wrócił z miasta, wieczorem dnia 7-go lutego. Widzieliśmy, jak się zachowywał na pokładzie Schannonu, podczas kiedy ten płynął w dół rzeki. Następnie, łódką, w której Indyanin Squambo przybył po niego, udał się do opustoszałej forteczki, gdzie pogoń byłaby utrudniona.
Co się tycze Squambo, tego inteligentnego, chytrego Semina, który stał się powiernikiem Texara, ten ostatni wziął go do usług właśnie po ostatniej wyprawie Indyan, z którą jego imię było słusznie związane.
Hiszpan był tak usposobiony do Jamesa Burbanka, że musiała go prześladować chęć mszczenia się na nim wszelkiemi sposobami. Stąd, gdyby się udało Texarowi obalić władze w Jacksonville