Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


James Burbank potrzebował właśnie mamki dla swojej córeczki: dowiedziawszy się, że jedna z niewolnic Tickborna, której dziecko umarło, odpowiada wszelkim warunkom, zamierzył kupić samę tylko mamkę; ale poruszony łzami Zermy, bez wahania zapłacił za nią i jej męża więcej, aniżeli dotąd ofiarowano.
Texar znał Jamesa Burbanka, który już kilka razy wygnał go ze swojego terytoryum, jako człowieka podejrzanej reputacyi. Odtądto nawet datowała się jego nienawiść względem całej rodziny z Camdless-Bay. Probował on walczyć ze swym bogatym współzawodnikiem, a gdy mu się to nie udawało, zawziął się: podwoił cenę żądaną przez Tickborna za metyskę i jej męża. Rezultat był tylko taki, że Jamesowi Burbankowi wypadło zapłacić bardzo drogo za tę parę, gdy mu ją w końcu przysądzono.
Tak więc Mars i Zerma nietylko nie potrzebowali się rozłączyć, lecz mieli objąć służbę u najszlachetniejszego ze wszystkich florydzkich kolonistów. Jakążto było osłodą w ich nieszczęściu i z jakim spokojem mogli teraz patrzeć w przyszłość! Zerma, w sześć lat później, przedstawiała jeszcze typ pięknej metyski. Ta kobieta z energiczną naturą, całem sercem przywiązana do państwa, miała już niejednę sposobność i w przyszłości jeszcze mieć ją będzie, dać im dowód swego przywiązania. Mars okazywał się godzien kobiety, z którą miłosierny uczynek Jamesa Burbanka nazawsze go zjednoczył. Był to znakomi-