Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Na śmierć!... Na śmierć!... — wołano ze wszystkich stron.
Hiszpan, poskromiwszy z trudnością wściekłość tłuszczy, rozpoczął na nowo badanie:
— Czy powiesz nam, Gilbercie Burbanku, w jakim celu opuściłeś swój pokład, dzisiejszej nocy?
— Opuściłem go dlatego, żeby się zobaczyć z umierającą matką moją.
— A więc przyznajesz, żeś wylądował w Camdless-Bay?
— Nie mam powodu taić się z tem.
— I jedynie po to byłeś tam, żeby się zobaczyć z matką?
— Jedynie.
— Jednakże mamy przyczynę przypuszczać jeszcze inny cel wycieczki.
— Jaki?
— Chęć przeprowadzenia korespondencyi z ojcem twoim, Jamesem Burbankiem, tym nordzistą, już od zbyt dawna podejrzewanym o porozumiewanie się z armią federalną.
— Wiesz, że tak nie jest, odparł Gilbert, uniesiony bardzo naturalnem oburzeniem, nie udałem się do Camdless-Bay jako oficer, lecz jako syn!...
— Albo też jako szpieg!... — odpowiedział Texar.
Tu, wszczęły się jeszcze gwałtowniejsze krzyki:
— Śmierć szpiegowi!... Śmierć!...