Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A jednak woda słodka! Skąd, nic nas to nie obchodzi. Zmysł smaku nas nie oszukał: pragnienie ugasiliśmy zupełnie.
— Tak, ziemi nie widać, ale jest tam! — rzekł kapitan, wskazując ręką na zachód.
— Jaka ziemia? — spytał bosman.
— Ameryka. Ziemia, gdzie płynie Amazonka, jedyna rzeka, której prąd jest tak silny, że osładza wodę oceanu na dwadzieścia mil od ujścia!





LVII.

27 stycznia (dalszy ciąg). Robert Kurtis widocznie się nie myli. Ujście Amazonki, która wrzuca w morze 21.400 metrów kubicznych na godzinę, jest jedynem miejscem na Atlantyku, gdzie moglibyśmy napić się słodkiej wody. Ziemia tam jest! Czujemy ją! Wiatr przynosi nam jej zapach.
W tej chwili głos miss Herbey wzniósł się ku niebu w modlitwie dziękczynnej, do której i my przyłączyliśmy nasze głosy.
Andrzej Letourneur trzyma ojca w objęciach, na przodzie zaś tratwy wszyscy stoimy, spoglądając na zachód.
W godzinę później Kurtis zawołał:
— Ziemia!

∗             ∗