Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Robert Kurtis zdołał wyładować tylko to z żywności, co zostało uratowane ze spiżarni przed wtargnięciem wody na pokład.
Żywności tej jest bardzo mało, jeżeli zwrócimy uwagę, że jest nas 18 osób i może sporo czasu upłynie, zanim dostaniemy się do lądu.
Beczułka sucharów, beczułka mięsa, baryłka wódki i dwie beczki wody, oto wszystko, co zdołano ocalić.
Od pierwszego więc dnia będą wydawane zmniejszone porcye. Ubrania zapasowego nie mamy. Kilka żagli posłuży nam za przykrycie i schronienie.
Narzędzia cieśli Daoulasa, sextant, mapa, scyzoryki, rondelek i blaszany kubek, z którymi O’Ready ani na chwilę nie rozstał się; oto wszystko, co mam pozostało.
Wszystkie skrzynie, umieszczone na pokładzie i przeznaczone do złożenia na pierwszej tratwie, spłynęły podczas zanurzenia się okrętu, później zaś nie było już możebnem dostać się do wnętrza statku.
Tak się przedstawia nasze położenie. Jest ono ciężkie, ale nie rozpaczliwe. Na nieszczęście obawiam się, czy nie zabraknie nam siły moralnej jednocześnie z energią fizyczną.
Zresztą jest kilku pomiędzy nami, których złe skłonności trudno będzie opanować.