Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


starożytną lampę ze szkłem matowem, burmistrz przemówił do radnego:
— Czy nie ma tam jakiej pilnej ekspedycyi do wysłania, kochany panie Niklausse?
— Nie panie van Tricasse, nie ma żadnej, bądź pan zupełnie spokojny.
— Zdaje mi się wszakże, żem słyszał coś o tem, powiedział burmistrz, jakoby wieża bramy od strony Audenardu, miała grozić upadkiem?..
— No tak, to prawda, rzeczywiście, odrzekł radny, i co do mnie nie dziwiłbym się gdyby pewnego pięknego poranku runęła i zdruzgotała kilku przechodniów.
— Oh! odrzekł burmistrz uspakajająco, nim takie nieszczęście nastąpi, postanowimy coś względem tej wieży.
— Może być, panie van Tricasse.
— Teraz wszakże ważniejsze mamy rzeczy do załatwienia.
— Bez wątpienia, odpowiedział radny, a to np. kwestyja sklepów z wyrobami z miedzi.