Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdzie tam! Uniesiony prądem postępowiec zaciekał się daleko, głębiej i gdyby nie ręka Opatrzności, dawnoby już był pociągnął, dawno popchnął, dawno wtrąciłby swych bliźnich w otchłań niepewnych losów wojny.
W istocie od ośmiuset z górą lat Quiquendonc nosiło w sobie casus belli w całym najdrażliwszym znaczeniu tego wyrazu; od ośmiuset z górą lat chroniło go starannie jak relikwiję jaką a widocznie grubo by mylił się ktoby sądził, że niema już takich coby go podnieść byli gotowi.
Nie wszystkim wiadomo zapewne, że Quiquendonc w szczęśliwej Flandryi położone, graniczy z miasteczkiem Virgamen; że grunta tych dwu miast stykają się ze sobą.
Od 1185 roku, na krótki jakiś czas przed odjazdem hr. Baudouin na wojnę krzyżową, krowa z miasteczka Virgamen nie należąca wszelako do żadnego z jego mieszkańców, krowa, zauważcie tylko dobrze, należąca do gminy miasta Virgamen, weszła na grunta miasta Quiquendonc. Otóż chociaż przeżuwa-