Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/272

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pan Fogg trzymał wciąż rękę pani Aoudy w swojej. Obieżyświat zrozumiał wszystko i jego szeroka twarz promieniała jak słońce w zenicie sfer tropikalnych.
Pan Fogg zapytał, czy nie jest zapóźno, aby pójść rozmówić się z wielebnym Samuelem Wilson.
Obieżyświat rozśmiał się i rzekł: — nigdy nie jest zapóźno, dopiero godzina 5-ta, a więc na jutro, t. j. w poniedziałek?
— Czy jutro, w poniedziałek? — zapytał pan Fogg, spoglądając na młodą kobietę.
— Jutro, w poniedziałek — odpowiedziała pani Aouda.
Obieżyświat pędem wyleciał z pokoju.





ROZDZIAŁ XXXVI.

Chwile oczekiwania.


Pora nam teraz opowiedzieć, jaki zwrot zaszedł w opinii mieszkańców połączonego królestwa, gdy rozniosła się wieść o aresztowaniu prawdziwego złodzieja w banku, niejakiego Jamesa Strand, co miało miejsce 17 grudnia w Edynburgu,