Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


spał snem spokojnym, lecz niezmiernie długą się wydawała pani Aoudzie i jej towarzyszom, którzy z niepokoju i wzruszenia oka zamknąć nie mogli. Nazajutrz, był to 12 grudnia. Od 12-go więc, 7-mej godziny rano, do 21-go, godziny 8-mej minut 45 wieczorem, pozostawało tylko dni 9, godzin 13 i minut 45. Gdyby pan Fogg zdążył był na statek »China«, byłby przybył do Liverpolu, a następnie do Londynu w czasie oznaczonym.
Pan Fogg opuścił hotel, uprzedzając pozostałych, by w każdej chwili byli gotowi do odjazdu.
Następnie udał się na brzegi Hudsonu i między mnóstwem statków odszukał takie, które się na pełne morze wybierały. Z tych jednakże żaden nieodpowiadał jego wymaganiom.
Wszelkie starania dżentelmana rozbijały się o nic, gdy o 120 sążni od brzegu zauważył statek kupiecki o ładnej budowie.
Dym, uchodzący przez komin, wskazywał, iż statek gotuje się do odjazdu.
Phileas Fogg wsiadł do łódki i w kilka chwil dosięgnął parostatku »Henrietta«.
Kapitan »Henrietty« był na pokładzie. Phileas Fogg kazał go zawołać.
Stanął przed nim człowiek lat 50-ciu, praw-