Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/237

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


»trzeba przyznać, iż drogo kosztuję mego pana«. Fix, nie wymówiwszy słowa, patrzył na pana Fogg i trudno było pojąć, co się w duszy jego działo. Co do pani Aoudy, ta ściskając ręce pana Fogg, z radości głosu z siebie wydobyć nie mogła.
Tymczasem Obieżyświat od chwili powrotu szukał pociągu. Spodziewał się go tu znaleźć gotowym do odjazdu do Omaha.
— Gdzież pociąg? — krzyczał.
— Odjechał — odparł Fix.
— A kiedy przybędzie następny pociąg? — spytał pan Fogg.
— Dopiero wieczorem.
— A! — odpowiedział obojętnie niewzruszony dżentelman.





ROZDZIAŁ XXXI.

Przeprawa na saniach z żaglami.


Phileas Fogg stracił 20 godzin. Obieżyświat, mimowolna przyczyna tego opóźnienia, był w rozpaczy. Nie ulegało wątpliwości, iż zrujnował swego pana. W tej chwili inspektor zbliżył się do pana Fogg i spytał go, patrząc nań badawczo: