Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/222

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Jest to najbliższa stacya. Pociąg za godzinę tam stanie i zatrzyma się 10 minut. A w przeciągu tego czasu łatwo zamienić można kilka strzałów rewolwerowych.
— Dobrze, zatrzymam się w Plum-Creek.
— A ja sądzę, iż pan tam zostaniesz — rzekł bezczelnie Amerykanin.
— Kto to wie, panie? — odparł pan Fogg i wrócił do wagonu spokojny, jak zwykle.
Starał się uspokoić panią Aoudę, zapewniając, iż blagierzy nie są nigdy niebezpiecznymi, Fixa zaś prosił, by mu służył za sekundanta. Agent zgodził się, poczem dżentelman powrócił do przerwanej gry.
O godzinie 11-tej świst lokomotywy oznajmił przybycie na stacyę Plum-Creek. Pan Fogg wraz z Fixem udali się na platformę. Obieżyświat poszedł w ślad za nimi, trzymając w ręku parę rewolwerów.
Pozostała w wagonie pani Aouda była bladą, jak trup.
W tej właśnie chwili drzwi innego wagonu się otwarły i pułkownik Stamp w towarzystwie swego sekundanta, takiego jak i on yankesa, ukazał się na platformie. Lecz w chwili, gdy dwaj przeciwnicy zamierzali zejść na drogę, nadbiegł konduktor i zawołał:
— Nie schodzi się panowie!
— A to dlaczego? — spytał pułkownik.