Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O 11-tej rano pociąg przybył do miejsca, gdzie rozdzielają się wody dwóch oceanów. Było to przejście Bridger, na wysokości 7524 stóp angielskich ponad poziom morza, jedno z najwyższych miejsc, jakie przecinała droga poprzez góry Skaliste.
O wpół do pierwszej podróżni nasi minęli fort Haleck. Jeszcze kilka godzin, a miną góry Skaliste. Można się było spodziewać, iż żaden wypadek nie zdarzy się na tej trudnej drodze. Śnieg przestał padać, ochłodziło się. Wielkie ptaki, przerażone świstem lokomotywy, uciekały w dal. Ani wilk, ani niedźwiedź nie ukazał się na płaszczyźnie. Była to ogromna naga pustynia.
— Po obfitem śniadaniu pan Fogg i jego partnerzy zasiedli do nieskończonego wista, gdy nagle rozległ się gwałtowny świst lokomotywy. Pociąg się zatrzymał, Obieżyświat wytknął głowę za okno, aby dociec przyczyny zatrzymania. Nie dostrzegł żadnej stacyi. Pani Aouda i pan Fix obawiali się przez chwilę, czy pan Fogg nie zamierza zejść na drogę. Dżentelman jednakże zadowolnił się wysłaniem swego służącego, powiedziawszy mu:
— Wyjdź, zobacz co się stało.
Obieżyświat wyskoczył z wagonu. Do 40 pasażerów opuściło już swoje miejsca, między nimi pułkownik Stamp. Pociąg zatrzymał