Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bie, lecz bijących się zagranicą, gdzie idzie o sprawę honoru.
O trzy kwadranse na siódmą nasi znajomi przybyli na dworzec kolejowy przed samem odejściem pociągu. Wsiadając do wagonu pan Fogg spytał konduktora:
— Mój panie, co to za zamieszanie było dziś w San-Franiscco?
— To był meeting panie — odparł urzędnik.
— Zauważyłem właśnie pewien niepokój na ulicach.
— Był to zwyczajny meeting.
— Wybierano zapewnie generała lub naczelnika? — spytał pan Fogg.
— Nie, panie, sędziego pokoju.
Zadowolniwszy się tą odpowiedzią, pan Fogg wsiadł do wagonu, a pociąg ruszył, pchany całą siłą pary.





ROZDZIAŁ XXVI.

Nieprzewidziana przeszkoda.


Ocean to ocean, mówią Amerykanie, a te trzy słowa mogłyby służyć ogólnem mianem »grand trunk«, który przerzyna Stany Zjednoczone Ameryki w całej ich szerokości. W rze-