Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ani zniechęcenia. Zdawałoby się, jakby ta burza wchodziła w zakres jego planów. Pani Aouda, rozmawiająca z panem Fogg o wciąż trwającej niepogodzie, znalazła go tak spokojnym jak zwykle.
Co do Fixa, ten z nadzwyczajnem zadowoleniem przypatrywał się burzy, pragnąc, by zmusił »Rangoon« do ucieczki. Wszelkie opóźnienia były mu bardzo na rękę, gdyż zmuszały pana Fogg do zatrzymania się parę dni w Hong-Kongu. Zachmurzone niebo i ciągła wichura sprzyjały jego życzeniom. Trapiony morską chorobą, nie zwracał na nią uwagi, rozkoszując się nadzieją wygrania sprawy.
Można sobie wyobrazić, co się działo w duszy Obieżyświata.
Dotychczas wszystko szło jak z płatka. Ziemia i morze zdawały się służyć jego panu i pociągi spełniały jego wolę. Wiatry i para połączone sprzyjały jego planom. Czyżby miało się od tej chwili nie udawać?
Obieżyświat tak się martwił, jakby 20.000 funtów przegranej z jego kieszeni miały być wypłacone. Biedny chłopak! Fix starannie ukrywał przed nim swe wewnętrzne zadowolenie i dobrze zrobił, gdyż, gdyby Obieżyświat przeczuł tylko myśli agenta miałby się ten z pyszna.
Przez cały czas trwania burzy Obieżyświat