Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


myśl jej powróciła do stosu i wyobraźnia zarysowała niebezpieczeństwa, grożące jej na ziemi indyjskiej, dreszcz przerażenia wstrząsał nią całą.
Odgadłszy, co się w duszy pani Aoudy działo, pan Fogg w tonie bardzo chłodnym oznajmił jej iż gotów odprowadzić ją do Hong-Kongu, gdzie też powinna pozostać, dopóki sprawa ta nie zostanie zapomnianą.
Pani Aouda przyjęła z wdzięcznością tę propozycyę. W Hong-Kongu mieszkał jej krewny, będący jednym z pierwszorzędnych kupców miasta.
O wpół do pierwszej pociąg zatrzymał się na stacyi Benares. Tu pan Cromarty wysiadał. Oddział wojska, do którego się udawal, znajdował się na północnej stronie miasta. Generał brygady, żegnając się z panem Fogg, życzył mu pomyślności i radził odbyć tę podróż po raz drugi w sposób mniej wprawdzie oryginalny, lecz pożyteczniejszy. Pan Fogg uścisnął z lekka palec pana Cromarty; pani Aouda żegnała się z nim serdecznie, zapewniając , iż nigdy nie zapomni tego, co mu zawdzięcza. Obieżyświat zaszczycony uściskiem dłoni generala, był tem do głębi wzruszony.
Od Benares pociąg czas jakiś przejeżdżał dolinę Gangesu. Przed oknami wagonu przesuwały się jeden po drugim malownicze wi-