Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się przezwyciężyć odurzenie i usiłuje wyrwać się z rąk swych katów.
Pan Cromarty, któremu na ten widok serce się ściskało, schwycił konwulsyjnym ruchem rękę pana Fogg i... poczuł w niej nóż!
Między dzikimi zapanował ruch. Młodą kobietę, znajdującą się pod wpływem kadzideł z chmielu w stanie omdlenia, prowadzono przez tłumy fakirów, śpiewających pobożne pieśni.
Phileas Fogg i jego towarzysze, zmieszawszy się z tłumem, znaleźli się wkrótce o 50 kroków od stosu, na którym spoczywało ciało »rajah«. Obok trupa, nieruchomo, na wpół martwa, leżała nieszczęśliwa ofiara.
Zbliżono pochodnie do stosu i drzewo, przesiąknięte oliwą, zajęło się jasnym płomieniem. W tej chwili Cromarty i jego towarzysz przemocą zatrzymywali pana Fogg, który w szlachetnym szale chciał dopaść stosu. Silnie ich odepchnąwszy, już miał wykonać swój zamiar, gdy scena nagle się przeistoczyła. Rozległ się straszny krzyk i zebrany tłum w okropnem przerażeniu rzucił się na ziemię. Stary »rajah« więc nie umarł wcale; widziano wyraźnie, jak, podniósłszy się ze swego miejsca, straszny jak upiór, schwycił w swe ramiona młoda swą żonę i, przesuwając się jak duch, przez obłoki dymu znosił ją ze stosu.