Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/305

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bardzo gładko wpada w ucho, ale jej wcale zrozumieć nie można!
— Żebyś łatwiej zrozumiał mój stary, dam ci dwa rodzaje porównania. Pamiętaj że siedmdziesiąt pięć księżyców ważyłyby tyle co jedna kula ziemska, a trzysta pięćdziesiąt tysięcy kul ziemskich, dopiero wagą swoją dorównałyby ciężarowi słońca. Lećz wracam do bieguna, bo nigdy jeszcze może lekcya kosmografii nie była bardziej w porę, jak w obecnej chwili — i dalej wam opowiadać będę, jeśli was tylko to nie nudzi.
— Cóż znowu panie doktorze! rzekł Johnson.
— Mówiłem wam, rzekł doktór, równie chętny do mówienia jak jego towarzysze do słuchania, że biegun jest punktem nieruchomym, w porównaniu z innemi punktami ziemi. Otóż wracam raz jeszcze do tej kwestyi, aby wam objaśnić, że nie jest to prawdą zupełną i bezwarunkową; albowiem biegun nie zawsze na zupełnie tem samem pozostaje miejscu. Dawniej, gwiazda polarna była więcej jak teraz oddaloną od bieguna niebieskiego. Nasz biegun przeto porusza się widocznie i opisuje koło w przeciągu mniej więcej dwudziestu sześciu tysięcy lat. Pochodzi to z ruchu wstecznego punktów równonocnych, o czem zaraz mówić zamierzam.