Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nika Pima. Z porucznikiem przybył oddział marynarzy z Heralda, pomiędzy któremi znajdował się podchorąży okrętu francuzkiego, niejaki pan Bray, służący jako ochotnik w sztabie kapitana Kelleta. Temu spotkaniu zapewne nie zechcesz pan zaprzeczyć.
— Bynajmniej, odpowiedział Altamont.
— Zobaczmyż teraz co się później stało i czy rzeczywiście nie zdołano przebyć tego przejścia północno-zachodniego. Proszę zwrócić uwagę na to, że jeśli do odkryć kapitana Parry dodamy odkrycia Mac-Clure’a, wypadnie że północne wybrzeże Ameryki opłynięte zostało.
— Ale to nie jeden okręt zrobił, odpowiedział Altamont.
— Tak, ale jeden i tenże sam człowiek. Idźmy dalej. Mac-Clure poszedł odwiedzić kapitana Kelleta na wyspie Melville’a; w dwunastu dniach przebył on przestrzeń stu siedmdziesięciu mil, dzielącą zatokę Mercy od Winter-Harbour. Umówił się z dowódzcą Heralda, że mu przyśle swych chorych i powrócił do swego okrętu. Każdy inny na miejscu Mac-Clure’a sądziłby, że już aż nadto zrobił; lecz nieustraszony młodzieniec chciał jeszcze poprobować losu. Wtedy, i na to właśnie zwracam szczególniejszą waszą uwagę, wtedyto