Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


niuszu, żeby wynaleźć coś wesołego w takiem położeniu. Przecież nie zadawano sobie szarad do odgadywania, jak przypuszczam?
— Szarad nie, ale coś zbliżonego, wprowadzano dwa potężne przeciw nudom środki: pismo peryodyczne i teatr.
— Jakto! mieli swą, gazetę? pytał Amerykanin.
— I grali komedyę? zawołał Bell.
— Tak jest, i wielką mieli w tem przyjemność, rzekł doktór. Podczas zimowiska na wyspie Melville, kapitan Parry podał myśl zajęcia się w ten sposób, a towarzysze jego bardzo chętnie ją przyjęli.
— Doprawdy, wtrącił Johnson, chciałbym był być z niemi; musiało to być bardzo ciekawe.
— Ciekawe i zajmujące, odparł doktór. Porucznik Beechey został dyrektorem teatru, a kapitan Sabine, redaktorem „Kroniki zimowej, czyli Gazety Georgii północnej“.
— Tytuł wyborny! rzekł Altamont.
Pismo to wychodziło co poniedziałek od 1 listopada 1819, aż do 20 marca 1820 roku. Opisywano w niem wszystkie wypadki zimowiska, polowania,