Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/049

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Jak wiele mamy jeszcze żywności, zapytał Hatteras.
— Na trzy dni najwyżej, odrzekł doktór.
— A więc trzeba ukończyć tę podróż w ciągu trzech dni, energicznie rzekł kapitan.
— Potrzeba w rzeczy samej, odparł doktór, tem więcej gdy pogoda sprzyja nam tak statecznie; śnieg przez dwa tygodnie blizko nie padał, a sanie sunęły z łatwością po stwardniałym lodzie. Ah! czemuż na nich niema ze dwieście funtów żywności! nasze poczciwe psiska podołałyby temu ciężarowi. Ale cóż robić! trzeba przyjąć jak jest.
— Gdyby, wtrącił Johnson, można było zręcznie i pomyślnie użyć ostatnich nabojów prochu jakie nam pozostają! gdyby tak na przykład udało się napotkać i powalić niedźwiedzia, mielibyśmy żywność do końca podróży zapewnioną.
— Zapewne, odpowiedział doktór, tylko że te zwierzęta są i rzadkie tutaj i bardzo ostrożne, a przytem dosyć wiedzieć o tem, że koniecznie strzał ma być pewny, aby oko nie zawiodło i ręka nie zadrżała!
— Pan jednakże jesteś wybornym strzelcem, rzekł Bell.
— Tak, ale nie wtedy, gdy obiad dla czterech osób zależy od mojej zręczności; jednakże w razie