Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Eh! to najmniejsza panie Clawbonny! pozostaliśmy na lodzie jeszcze przez dwadzieścia cztery godzin bez pokarmu i ognia, aż nareszcie doczekaliśmy się, że nadpłynęła inna mniejsza bryła, na którą przeskoczyliśmy szybko, a przy pomocy pozostałego nam wiosła, kierowaliśmy nią jak tratwą. Takim sposobem dopłynęliśmy szczęśliwie do brzegu, ale niestety! sami... bez naszego zacnego, dzielnego porucznika!..
Przy końcu tego opowiadania, Forward przepływał właśnie około tego brzegu, lecz wkrótce utracili z oczu to miejsce okropnego wypadku. Na drugi dzień bryg minął zatokę Griffin, a w dwa dni potem przylądki Grinnel i Helpmann; nakoniec 14-go lipca opłynięto cypl Osborn, a 15-go okręt zawinął do przystani Baring leżącej na samym końcu kanału. Żegluga nie była zbyt trudna. Hatteras znalazł morze tak prawie z lodów oczyszczone, jak Belcher, gdy z okrętami Pionnier i Assistance dążył na zimowisko do punktu, prawie pod siedmdziesiątym siódmym stopniem leżącego. Było to pomiędzy 1852 a 1853-im rokiem, podczas pierwszego jego zimowiska; gdyż w następnym roku 1853 na 1854 przepędził zimę w tej samej przystani Baring, do której Forward w tej chwili zawinął. W skutek bardzo groźnych niebezpie-