Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/060

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


James Wall, szczerze do Ryszarda przywiązany; rozumiał i dobrze wykonywał rozkazy, lecz sam przez się nie bardzo zarządzić coś potrafił; dla tego też, jako trzeci oficer, był na swojem miejscu.
Johnson zaprawiony w walkach z morzem, doświadczony praktyk w żegludze po morzu podbiegunowem, zalecał się szczególniej krwią zimną i odwagą.
Simpson harponer i Bell cieśla, byli to ludzie pewni, ślepi niewolnicy karności i obowiązku. — Ice-master Foker, wytrawny marynarz wychowany w szkole Johnson’a, ważne mógł świadczyć usługi.
Z majtków Bolton i Garry zdawali się najlepsi. Bolton był gadułą nader wesołego humoru; Garry, byłto trzydziestopięcioletni chłop, z rysami twarzy wyrażającemi wielką energiję, choć blady i często smutny.
Clifton, Gripper i Pen, zdawali się mniej ochoczy i wcale nie rezolutni; często okazywali niezadowolenie, a Gripper nawet przy samym odjeździe Forwarda, chciał zerwać swą umowę i tylko wstyd jakiś zatrzymał go na pokładzie. Gdyby podróż szła wciąż pomyślnie, gdyby nie było ani zbyt wielkich niebezpieczeństw, ani zbytniej na okręcie pracy, to możnaby jeszcze coś liczyć na tych trzech