Strona:Joanna Grey.djvu/012

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ODSŁONA I.




Na zamku Bragdate — duża sala w gotyckim stylu Tudorów, której sień rozwarta szeregiem kolumn, daje na park rozległy widok. W środku sali przy sztafeli[1] siedzi malując, Holbein, starzec 80-letni, cały trzęsący się i pełen czułości dla Joanny. Joanna Grey (16-letnia) siedzi na prawo otoczona książkami i wije wieniec z dębowych liści, obok stoi jej arfa, trochę dalej na kolumnie popiersie Platona. Sadder stoi przy Joannie jakby z nią rozmawiał, Aylmer za krzesłem Holbeina przyglądając się malowidłu. W głębi stoi grając na skrzypcach młody Alastor i patrzy z uniesieniem w Joannę. Niema scena przy muzyce trwa dłuższą chwilę.


AYLMER (za krzesłem Holbeina.)

Cześć Ci sędziwy mistrzu! nasza droga Joanna coraz podobniejsza — ty z ciałem duszę zakląć umiesz i przenosisz na płótno!...

SADDER (zbliża się do obrazu.)

W istocie! muza historyi będzie tobie dłużną!

JOANNA (do Holbeina.)

Mistrzu Janie! miły z Ciebie despota! ale jaki surowy! — w tak piękny dzień jesienny tu mnie osadzić...

HOLBEIN (zawsze malując.)

Czegoż chcesz drogie dziecko! chwilę cierpliwości, żebyś się mniej nudziła, przywiozłem ci tego grajka, którego skrzypce polubiłaś... naznosiłem ci moich rysunków, książek nowych... cóż mam począć, posiedź jeszcze cierpliwie!

JOANNA.

Żal mi ulubionej wędrówki w parku... patrz! ani chmurki na niebie, taki dzień darowany — nikt nie wie, czy drugi taki mieć będzie!

HOLBEIN.

Szczególne dziecko!


  1. Przypis własny Wikiźródeł Sztaludze