Strona:Joanna Grey.djvu/011

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


WEZWANIE.




Ach jakże pisać dramat, ty świetlana duszo!
O uczuciach tak świętych, i niewinnych mękach!
Drzy pióro i łzą tryska w grzesznych piewcy rękach
Kiedy falą wezbrane, tony lutnię kuszą!...
Lecz Joanno! niech cień twój anielski tu spłynie!
Niech mi świadczy, czym w Tower płakał w twem więzieniu!
Cóż dać biednej ludzkości, która stoi w cieniu,
Dana na pastwę podłych w upadku godzinie?
Co im wskazać, gdy patrzą wstecz wśród mętów życia,
Jeżeli nie słońce prawdy, w dziejów firmamencie?
O! cień twój mi przebaczy! kochał od powicia!
Sieroto ideału!... skazana na ścięcie,
Za to, że tylko prawdę — kochałaś natchniona,
Błogosław nam! i przez nas bądź błogosławiona!...