Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


NOC GROZY

Poważny głos dzwonów z lądu wybijających północ, zakłócił ciszę, która zapadła po oświadczeniu kapitana Gorskiego. Gdy przebrzmiało ostatnie, melodyjne westchnienie spiżu, Olivier, porucznik dalekiej żeglugi, wzruszył ramionami i spytał, zwracając się do Gorskiego:
— Cóż cię skłania do tego nierozsądnego kroku?
Kapitan Gorski milczał, wsłuchując się w chrobot ładowanego węgla w bunkrach stojącej niedaleko na kotwicach „Św. Marji“.
Olivier po raz drugi wzruszył ramionami i powiódł zdumionym wzrokiem po twarzach towarzyszy.
— Nie rozumiem — rzekł z przekonaniem i szczerze.
Pięciu ich siedziało przy stole kajutkampanji na „Filadelfji“, odbywającej stałe rejsy między portami Portugalji i Stanów Zjednoczonych. Pięciu dawnych towarzyszy z jednej szkoły morskiej, których okręty