Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


z „Czajki“ i dążyliśmy na ratunek. Spóźniłem się, niestety, o kilka godzin. Uratowałem tylko jednego. Dobre i to. Chociaż mówiąc prawdę żałuję bardzo, żem właśnie ciebie, a nie kogo innego wyciągnął z wachy.
— Mnie natomiast — rzekł Jan ze złym błyskiem oczu — w nieszczęściu mojem pociechą jest przekonanie, żem ci choć tę drobną przykrość zrobił niechcący, panie!
— Żartuj zdrów — odparł spokojnie Morż — jeszcze żałować będziesz, żeś mi zrobił tę przykrość. Jak tylko okrzepniesz, wezmę cię do roboty. Cóż myślisz? Darmo ci dam ryby moje i suchary zżerać, he?
— Nie bój się Janie — odezwała się Marja — ja ułagodzę męża.
Jan nie odpowiedział nic. Pomyślał tylko jak to Marja ułagadzać będzie starego Morża.
— Zbieraj się teraz — rzekł szyper — i idź na rufę. Będziesz miał kajutę koło mojej. Dam ci się w niej odsapać dni parę. Ozdrowiejesz, odpoczniesz i do roboty. Nie było i nie będzie u mnie na pokładzie darmozjadów.
Jan przy pomocy jednego z marynarzy dźwignął