Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Załoga powtórzyła odpowiedź kolegi — bunt został stłumiony. Wszelako po wyjściu podwodnej łodzi z portu okazało się, że zbity przez kapitana podoficer mechanik znikł z pokładu. Mamertyński zbagatelizował ten fakt.
I oto gdy komendant dał rozkaz: na pogrążenie! i łódź podwodna poczęła się zanurzać, któryś tam luk czy przełaz okazał się zepsutym, nie poddał się działaniu ogólnego mechanizmu łodzi podwodnej i fale przez otwór runęły do wnętrza. Łódź zaczęła tonąć. Panika i demoralizacja ogarnęły załogę. Kapitan Mamertyński opanował jednak sytuację. Pozamykał przegrody wodoszczelne, zgromadził załogę w niezalanym przedziale torpedowym i z rewolwerem w dłoni panował nad zdemoralizowaną bandą „matrosów“. Wyrzucony na powierzchnię sygnał wskazywał okrętom ratowniczym, które ewentualnie miałyby przybyć na ratunek, miejsce zatonięcia łodzi.
W krótkim czasie chrobot piasku o ściany łodzi dał znać załodze, że są pogrzebani na dnie w swej wielkiej, pływającej, metalowej trumnie. Jakie sceny rozgrywały się tam, na dnie morza — niewiadomo — kapitan Mamertyński pomimo całego swojego gadulstwa nie lubił o tem opowiadać. Wiadomo tylko, że przeprowadzone przez niego, w czasie długich, bez-