Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


BANABAK

Morze nie wszystkich hartuje i wzmacnia — niektórych łamie. Łamie na duchu i ciele. Istnienie zwiędłe wśród poszumów wichrów i fal morza staje się niedołęgą fizycznym i umysłowym. Takim właśnie był Banabak. Któż go nie znał z pomiędzy tych którzy obijali się wśród portów oceanu Spokojnego, a później Atlantyku? Wysoki, chudy, o twarzy wielkości figi uczynionej z trzech palców pięści tęgiego szypra był uosobieniem jednocześnie dzieciństwa i starczości.
Na twarzy blado-żółtej i nie podlegającej opaleniźnie o wyrazie ciągłego z czegoś zdumienia sterczał mały śmieszny nosek po obu stronach którego świeciła się głupio para błękitnych, bezmyślnie przejrzystych i zawsze nieprzytomnych oczu. Wielkie, szeroko rozdziawione usta o grubych wargach ukazywały nagie, blade dziąsła z których wszystkie zęby powydzierał szkorbut.
Na uwagę w tem dziwacznem ciele uczynionem chyba przez Stwórcę w chwili roztargnienia albo