Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Olivier machnął ręką.
— Eh, z wami rozprawiać! Głęboko jestem przekonany, że tam na wyspie chowa się już dorodna córeczka tu obecnego Gorskiego. Ona dla mnie. I gdy na piaszczystem wybrzeżu tajemniczej wyspy zabielą się w słońcu jeszcze dwie trupie czaszki, wtedy na mnie przyjdzie kolej i ja wyjdę na ląd i padnę w ramiona pięknej córki Gorskiego i tamtej wampirzycy — zakończył Olivier, znany cynik.
Poważny głos dzwonów z lądu oznajmił godzinę trzecią po północy. Towarzysze zaczęli się żegnać.