Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Splądrowanie Sycylii nie było najmniejszą z zbrodni, o jakie obwiniano Verrosa; dziś naśladują go w ten sam sposób w Atenach. Niéma atoli większego bezwstydu i większéj bezczelności nad to, że ci rabusie poumieszczali nazwiska swe na murach Akropolu; bezcelowe i lekkomyślne niszczenie szeregu płaskorzeźb ten odniesie skutek, że z ust zwiedzających popłynie na imiona burzycieli przekleństwo.
Mówię o tém bezstronnie: nie jestem ani zbieraczem, ani podziwiającym zbiory, a więc nie należę do współzawodników; mam atoli od wczesnéj młodości słabość do Grecyi i nie sądzę, aby obdzieranie Indyj lub Attyki przysparzało Anglii honoru.
Inny lord szlachetny postąpił sobie uczciwiéj, zabrawszy mniéj zabytków, inni znowu, mniéj lub więcéj szlachetni, ale w każdym razie „mężowie wielce szacowni,“ uczynili najlepiéj, gdy po różnych intrygach i intryżkach, nakopawszy się i naprzeklinawszy, oraz mimo obsypania namiestnika podarunkami, nic do domu nie powieźli. Mieliśmy tutaj dużo przelewu atramentu i wina, a z tego wszystkiego o mało że nie przyszło do krwi przelewu, „Złodziej“ lorda Egina — patrz Jonatana Wilda określenie „złodziejstwa“ — miewał zatargi z drugim, który się nazwał Gropius;[1] (odpowiednie nazwisko dla togo rodzaju szachrajów) i pewnego razu wycedził w ustnéj odpowiedzi na notę biednego Prusaka coś w rodzaju zadosyćuczynienia; doniesiono mu o tém w chwili, gdy znajdował się przy obiedzie: Gropius się zaśmiał, ale jedzenia nie dokończył. Gdym opuszczał Grecyą, współzawodnicy jeszcze się nie pogodzili. Miałem słuszność, wspominając o ich zatargach, ponieważ chcieli, abym był ich sędzią rozjemczym.

Nota B. Albania i Albańczycy.

Ziemio Albanji, ty dzika macierzy
Surowych mężów, daj tu spocząć oczom!

Stanca XXXVIII, wiersz 5 i 6.

Albania obejmuje część Macedonii, Illiryi, Chaonii i Epiru. Sskender oznacza po turecku Aleksandra; w 3 i 4 wierszu stancy XXXVIII jest mowa o słynnym Skanderbegu (księciu Aleksandrze). Nie wiem, czy się nie pomyliłem, czyniąc Skanderbega ziomkiem Aleksandra (Wielkiego) urodzonego w Peli w Macedonii, atoli Gibbon tak mniema i dolicza jeszcze Pirrusa, gdy mówi o jego czynach.

O Albanii powiada Gibbon, że, jakkolwiek leży w pobliżu Włoch, mniéj jest

  1. Tego Gropiusa wynajął sobie pewien lord szlachetny do zdejmowania szkiców, w czém ów pan celował; muszę atoli powiedzieć, że ten człowiek nadużył swego szacownego nazwiska i poszedł w nędzne ślady Lusierego. Okręt z jego zdobyczami zatrzymano w Konstantynopolu i, jeżeli się nie mylę, skonfiskowano w r. 1810. Szczęśliwym się czuję, mogąc dzisiaj dodać, że owych zdobyczy nie wysyłał on z polecenia: był on tylko w służbie lorda jako malarz, a protektor jego wypiera się wszelkiéj innéj z nim spółki. Jeżeli pomyłka w pierwszém i drugiém wydaniu sprawiła choć na chwilę szlachetnemu lordowi jaką przykrość, to żal mi tego bardzo: Gropius przez długie lata nazywał siebie jego ajentem; a jakkolwiek nie mogę zbyt się potępiać, że w niejedném popełniłem pomyłkę, szczęśliwym się czuję, że jestem jednym z pierwszych, którzy innego nabrali przekonania. Jest mi téż rzeczywiście bardzo przyjemnie odwołać dzisiaj owe objaśnienia, jak z drugiéj strony żałuję, że ich się wówczas dopuściłem. Nota do nowego wydania.