Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/588

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


98.

A więc biskup go ochrzcił, dał błogosławieństwo.

∗             ∗

Wtedy schował swe dawne szaty do tłómoka,
A hrabia mu pożyczył na dzień swego fraka,
Wcale modnego fraka. Choć nie był czas długi,
Przyjaciele mu nieśli zewsząd swe usługi,
Gorący przyjaciele, bo przy nim się grzeli
Szampanem, obiadkami, a z boku się śmieli!
Bo kronika powiada: że... lecz potém o tém,
Bo kronika łgarz wielki, kronika nicpotém.

99.

Jakiekolwiek koleje znosił będąc młody,
Los mu za nie w przyszłości gotował nagrody,
Ponieważ się zbogacił, a jego przygody
Niewyczerpaném były źródłem do rozmowy;
Choć czasem Laurze grymas zawitał do głowy,
On przecież nie pomyślał nigdy o rozwodzie,
I z hrabią aż do śmierci żył w największéj zgodzie.
Już koniec méj powieści. Czytelnikby może
Rad ją wcześniéj ukończył, lecz kiedym w humorze
Wesołym, i gdy zacznę raz co opowiadać,
Wolę, niż się wstrzymywać, do woli nagadać.