Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/528

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Potém w szumiącéj zanurzym się fali,
Potém na darniów wypoczniem pościeli;
Potém na członki wilgocią błyszczące
Będziem olejki wylewać pachnące,
I kwiecie z mogił rycerzy, grobowe,
Spleciem na wianek i włożym na głowę.
Lecz noc się zbliża i Moa nas woła,
Słychać już pieśni i widać już tańce;
Świecą na łące pochodnie, kagańce,
Przy ogniach pląsa drużyna wesoła.
I my téż będziem w tym tańcu się kręcić,
Będziem weselem pamiątkę dni święcić,
Nim Fidżi w konchę zatrąbił, gdy w łodzi
Pierwszy raz fala nam wrogów przyniosła;
Przez nich, o! biada! kwiat poległ nam młodzi,
Przez nich nam niwa burzanem porosła,
I znikła rozkosz, co serce zachwyca.
Błądzić z kochanką przy świetle księżyca,
Lecz niech tak będzie. — My dzisiaj ich ucznie,
Dzierżym maczugę, łuk, strzały i włócznie,
Niech zbiorą plony nauki swéj hojne.
Hej! dzisiaj w pląsy! a jutro na wojnę!
Z pełnych puharów dziś do dna wypijmy!
Jutro już może mogiła nas czeka.
Dzisiaj lekkiemi się szaty okryjmy,
Niech biały tapa nam biodra powleka,
Dzisiaj w czerwone przystrójmy się róże...
Na czołach kwiaty — w sercach wojny burze!

III.

Skończone pląsy. — Ach! jeszcze choć chwila
Niechaj ten uśmiech wam twarze umila!
Na jutro Moa już wzywa rycerzy,
Lecz ta noc jeszcze miłości należy!
Raz jeszcze krasne podajcie nam wianki,
O! wy czarowne Likoo mieszkanki!
Jak piękny kształt wasz, co kochać przymusza!
Do was się zmysły, do was garnie dusza!
Wyście jak kwiaty Mataloku błoni,
Co ślą na morze fale swoich woni...
Hej! do Likoo! O! ty serce moje!
Ale cóż mówię? — Wszak jutro na boje...