Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/527

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.



Pieśń druga.

I.

Jak mile dźwięczy pieśń Toobanaju,
Gdy słońce tonie w swém łożu z koralów!
Chodźmy do wyspy cienistego gaju
Słuchać turkawki gruchających żalów;
Dziewczęta mówią, że jéj skargi rzewne,
Jak z Bolotoo głosy bogów śpiewne.
Narwiemy kwiatków, gdzie umarły leży...
Kwiat najpiękniejszy na grobie rycerzy!
Siądziem o zmroku i obaczym w lasku
Drzewo tua przy miesiąca blasku;
Pod drzewem westchnień samotnie usiędziem
I smutnéj skargi smętnie słuchać będziem;
Pójdziem na wzgórza, usiądziem na darnie
I będziem patrzéć na walczące marnie
Bałwany morza z olbrzymiemi skały,
Co odtrącają słupy z piany białéj.
O! jak to pięknie! O! jak ci szczęśliwi,
Co z życia walki wyszli cali, żywi,
I teraz lubią patrzeć na tę wojnę,
Gdzie oprócz morza tak wszystko spokojne!
Nawet ocean czasem lubi ciszę,
Gdy księżyc fale do snu ukołysze.

II.

Grobowe kwiaty będziemy zrywali,
Będziem jak nieba mieszkańce weseli,